
W poszarpanej szacie, z pełnymi łez i popiołu błędnymi oczami, idzie z pochodnią dobra, pani urodzaju Demeter. Już kwiat maku i kłos zwiądł w jej rękach, a ona wciąż szuka swej ukochanej córki. Oto zostawiła ją nad brzegiem Oceanu bawiącą się z nimfami. Tańczyły i zbierały kwiaty.
Persefona uważnie rozglądała się po łące i wybierała najpiękniejsze kwiaty. Raz do jej wiklinowego koszyka wpadały hiacynty, w których śpi dusza dobrego towarzysza Apolla, Hiakintosa; raz niezapominajki, raz przybrane w czerwone korony tulipany. Matka odchodząc zabroniła jej zrywać jedynie zwodniczego narcyza, poświęconego bóstwom podziemi. I nagle ziemia wydała na świat kwiat wspaniały. Jego białe płaty rozchylały się ukazując w środku czerwień i delikatne pręciki. Z narcyza wydobyła się kusząca woń; zachwyciła wiatr, a ten porwał ją daleko, daleko, aż do fal Oceanu; aż nereidy powstały ze swych szmaragdowych łóżek i zakrzyknęły zgodnym chórem:"Ach!".
Ten zapach dotarł też do Persefony. Zbliżyła się do kwiatu i ogarnął ją zły duch. Zamroczył on jej umysł i sprawił, że wyciągnęła dłoń. Rozejrzała się jeszcze czy jej ktoś nie widzi i natychmiast zerwała narcyza.
Wtedy ziemia rozwarła się i rozległ się tupot końskich kopyt. W rydwanie zaprzężonym w czarne rumaki zasiadał okropny bóg podziemi, Hades. Porwał Persefonę i zaczął zawracać. Wszystkie towarzyszki uciekły. Jedynie drobna rusałka wodna,
Kiane, rozłożyła słabe rączki chcąc zagrodzić drogę porywaczowi. Rydwan jednak przeleciał nad jej głową i zatopił się w mrokach podziemia znikając wraz z szyderczym śmiechem Hadesa. Kiane rozpłakała się i zamieniła w strumień.
Kiedy Demeter przybyła na łąkę nie znalazła już na niej nikogo. Wołała córkę i nimfy, ale żadna z nich nie przybiegła. Postanowiła wybrać się na poszukiwania Persefony. Przeszła przez wszystkie lądy i morza. Krzyczała wołała, a jej głos rozlegał się po domach, świątyniach, lasach i uroczyskach. Lecz nigdzie jej nie było. Zaglądała w każdy kąt; dokładnie przeglądała wnętrza dziupli starych drzew i załomów skał. Tam także jej nie było. W nocy zapalała pochodnie i przy jej świetle szukała po całym świecie. Pytała kogo mogła, ale ani roślina ani zwierzę nie wiedziało nic o jej córce.
Wreszcie dotarła do nadbrzeżnego miasta, królestwa króla Keleosa, Eleuzis. Będąc tam usiadła przy jednej z krynic. Płakała za córką i wciąż powtarzała jej imię. Zauważyły to córki króla Keleosa i postanowiły, że pomogą biednej kobiecie. Ona otarła łzy i rzekła dobrodusznie:"Chciałabym nająć się do waszego pałacu na służbę. Umiem gotować i wypełniać inne domowe obowiązki. Nie potrzebuję wiele pieniędzy. Jeśli chodzi o opiekę nad małymi dziećmi, można na mnie polegać". Królewny ucieszyły się niezmiernie, gdyż właśnie narodził im się braciszek. Przybyła do pałacu niewiasta wydała się królowej Metanirze wyniosła i dostojna. Szybko ta myśl zgasła, ponieważ w siedzącej postawie nikt nie mógł odszukać w nowo przybyłej kobiecie bogini. Była wciąż smutna, ale przy opiece nad dzieckiem królowej od razu zauważano u niej poprawę samopoczucia. Wreszcie dała się rozweselić, zaczęła rozmawiać i zjadła pokarm, który jej podano. Kiedy nikt jej nie widział unosiła dziecko nad ogniem, aby strawił i zniszczył w nim wszystko co śmiertelne i ludzkie. Raz jednak przez szparę w drzwiach ujrzała ją królowa Metanira. Z krzykiem przypadła do drzwi i wpadła do izby. Demeter przez przypadek wypuściła chłopca i zginął w płomieniach. Opuszczając Eleuzis podarowała królewiczowi
Tryptolemosowi, synowi Metaniry i Keleosa, rydwan zaprzężony w uskrzydlone konie i rozkazała, aby po czasie posuchy objechał świat od końca do końca i siał ziarno.
Sama zaś rzuciła klątwę na ziemię. Przestała rodzić i zamieniła się w jałową pustynię. Zniknęła z niej zieleń traw i drzew, a ofiary i kadzidła nie miały już miejsca w świątyniach i ołtarzach. Rozpacz matki była wielka i nikt nie mógł zmienić jej postanowienia. Sama zniknęła i pogrążyła się w swej wielkiej rozpaczy i smutku. Dopiero Hermes lecąc nad Arkadią ujrzał ją w jednej z grot lesistej krainy. Opowiedział o tym zaraz Dzeusowi. Wiedział ją, że świat zginie jeśli nie przebłagają Demetery. Wysłał do niej muzy i charyty, najpiękniejsze i najwymowniejsze z boginek. Jedne tańczyły, drugie grały, wszystkie razem śpiewały. Nie słuchała bogini co mówiły. Wtedy Dzeus rozkazał bratu, Hadesowi, zwrócić Persefonę matce. Hades zgodził się, lecz uczepił się podstępu. Gdy Persefona opuszczała już jego podziemne królestwo podarował jej parę ziaren grantu. Nie wiedząc, że to na zawsze wiąże ją z krainą cieniów, córka Demeter, zjadła je. Postanowiono by na jedną połowę roku przybywała do matki, a na drugą do świata męża.
Niezmierna jest radość Demeter, gdy przebywa z córką. Ziemia jest żyzna, pełna kwiatów i drzew. Ciepło i zieleń okrywa ją całą, a życie na niej to jakby wieczna radość. Odchodząc Persefona i matka żegnają się tak jakby już więcej nie miały się zobaczyć. Smutek zmienia ziemię w bezpłodną i nieurodzajną. Wszystko umiera, lecz obudzi się za rok kiedy boginie znów się zobaczą.